Irlandzkie szczęście

Kilka tygodni temu otrzymaliśmy z mężem zaproszenie do znajomych mieszkających w Irlandii. Była to dla nas bardzo miła niespodzianka, ponieważ nie tylko chcieliśmy spotkać się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, ale również nigdy nie byliśmy w tym kraju. Od razu nastawiliśmy się na zwiedzanie. Dodatkowo czas naszego pobytu przypadał na dzień świętego Patryka. Planując naszą podróż postanowiliśmy, że do Irlandii dostaniemy się samolotem.

Wybór był podyktowany głównie cenami biletu oraz wygodą podróży. Na miejscu mieliśmy skorzystać z usług firmy „car rental cork“, która specjalizuje się w wynajmowaniu aut na czas pobytu w kraju. Opracowaliśmy również zwiedzanie Dublina. Na lotnisku czekali już na nas przyjaciele.

Firma „car hire Cork” zadbała o wszystko, tak aby wynajęty samochód już na nas czekał. Po obejrzeniu pięknego domu i rozpakowaniu walizek, postanowiliśmy iść na kolację do tradycyjnej irlandzkiej restauracji. Nie mogliśmy również nie skosztować irlandzkiego piwa. Następnego dnia obudził nas hałas dobiegający zza okna. Już od wczesnych godzin rannych ludzi świętowali dzień świętego Patryka. Wszystkie ulice, sklepy, puby i restauracje były zielone. Chyba niemożliwym było spotkać kogoś, kto nie miałby choć jednej zielonej rzeczy na sobie. My również zgodnie z tradycją założyliśmy „coś” zielonego i dołączyliśmy do bawiących się ludzi. Kolejne dni upłynęły bardzo szybko. Zobaczyliśmy największe zabytki Dublina, poznając przy tym wiele interesujących osób. Podróż do Irlandii na długo zapadnie nam w pamięć. Postanowiliśmy z mężem pojechać tam znowu w przyszłym roku, choć znajomi namawiali nas na wcześniejsze odwiedziny. Jedyne czego się obawialiśmy to pogoda. Ale i ta nam dopisała. Jak to mówią: Irlandzkie szczęście.

Comments are closed.